Skóra atopowa – czy zawsze jest to wyrok?

Zbierałam się trochę z tym wpisem, ale jest to ważna sprawa i muszę o niej napisać. Jakiś czas temu pisałam o zmianach na brzuszku Arii. Od tamtego czasu byliśmy u 3 lekarzy rodzinnych i 2 dermatologów (byłam zapisana jeszcze do 2 innych na styczeń). Nikt nie mógł mi powiedzieć co się dzieje u mojego dziecka. Ta bezsilność gdy stan się pogarszał plamy zaczeły przechodzić na plecy…Uh. Lekarze mówili niepewnie – skóra atopowa lub mówili wprost – nie wiemy co to jest, nie wiemy jak to leczyć. Powiedziałam pediatrze „proszę zobaczyć to już się rozszerza i niedługo będzie na całych plecach” a ona na to ” no to będzie”.Wściekłość wzrosła jeszcze bardziej. Na koniec sugerowali jakieś kremy dla atopowców.. Byłam sfrustrowana bo nie pierwszy raz spotykam się z tym że lekarz nie ma pojęcia co mi jest a teraz też mojemu dziecku. Nie wiem czy tylko ja tak trafiam? Ale sama znalazłam rozwiązanie.
Słyszałam wiele dobrego o zielarzu który przyjmuje jakieś 30 km od Lublina. Pomyślałam – co mam do stracenia? Pojechaliśmy. Stary dom, drewniane stare ławki w poczekalni, troche jak świątynia więc był stres czy tu się nie odprawia jakiejś czarnej magii ;) Zielarz to starszy Pan mając 80 lat czyta bez okularów (dla mnie szok). Ma swoje blaszki książki jakieś mikroskopy, swojego zawodu, bo chyba mogę to tak nazwać uczył się od Matki już jako mały chłopiec. Dużo wie, dużo widział pomógł wielu osobom. Dał leki ziołowe dla mnie, dziecku kazał nic nie podawać. Leki dostępne również w internecie (sprawdzałam). Pierwszą dawkę wziełam w sylwestra. Po 3 dawkach czerwony brzuszek Arii zaczął blednąć aż po tygodniu praktycznie został niewielki ślad że coś się tam kiedyś działo. Do dnia dzisiejszego nie ma plam, myje ją w środkach nie dla atopowców jedynie używam lipikaru na koniec. Leki ziołowe były od pasożytów oraz detoks organizmu. Jestem szczęśliwa, wreszcie nie żyje w stresie że jutro może być gorzej z jej brzuchem że będzie się drapać w nocy. Ja zawiodłam się na lekarzach, może nie trafiłam na odpowiedniego? Jestem w trakcie poszukiwań dobrego pediatry w mojej okolicy. Ale jeśli będzie się coś działo, cokolwiek poważnego komuś z mojej rodziny, na pewno udam sie do Pana zielarza od razu.
Wiele osób, w tym ja, ma opory przed pójściem do takiej osoby w celu leczenia. Słyszy się wiele o dziwnych metodach leczenia, każdy boi się o swoje zdrwie tym bardziej o dziecko. Myślę że nie zdecydowała bym się gdyby nikt z mojego środowiska nie był u niego przedemną.
Choroba za nami nie ma co o tym myśleć choć przyznam że podczas wieczornej kąpieli drżę na każde zaczerwienienie brzuszka, nawet jesli to tylko obtarcie.

2 komentarzy

  1. ~www.MartynaG.pl · 16 lutego 2015 Odpowiedz

    Wiesz, że znam wiele mam, które nawet nie podejmują z tym walki? Nie wiem, czasami mam wrażenie, że niby idziemy z postępem ale jednak niekoniecznie każdego to obejmuje…

    • Iwona · 24 lutego 2015 Odpowiedz

      Niektórym się nie chce a jak lekarz powie że to „mieuleczalne” to wogle sobie darują jakiekolwiek starania. Mnie wkurza wrzucanie wszystkich tego typu zmian skórnych do jednego worka zwanego atopowym zapaleniem.

Zostaw odpowiedź